Slide # 1

Slide # 1

Far far away, behind the word mountains, far from the countries Vokalia and Consonantia, there live the blind texts Read More

Slide # 2

Slide # 2

Far far away, behind the word mountains, far from the countries Vokalia and Consonantia, there live the blind texts Read More

Slide # 3

Slide # 3

Far far away, behind the word mountains, far from the countries Vokalia and Consonantia, there live the blind texts Read More

Slide # 4

Slide # 4

Far far away, behind the word mountains, far from the countries Vokalia and Consonantia, there live the blind texts Read More

Slide # 5

Slide # 5

Far far away, behind the word mountains, far from the countries Vokalia and Consonantia, there live the blind texts Read More

1/30/2022

Dead Trigger nadal trzyma formę

Mimo że gra już nie robi piorunującego pierwszego wrażenie na tle mobilnej konkurencji, to przyjemność z pokonywania kolejnych hord zombie nadal jest niesamowita!

 

 
 

Dead Trigger, Madfinger Games i Shadowgun

 
Gra pojawiła się w 2012 roku, kiedy to jeszcze wszyscy jarali się The Walking Dead i tematyka zombie była szalenie popularna. Za tytuł odpowiada ekipa z Madfinger Games, która w 2011 wybiła się grą Shadowgun, jednym z pierwszych dużych pełnoprawnych tytułów FPS, jakie pojawiły się na iOS i Androdzie. Gra z początku była oczywiście płatna, jednak ze względu na ogromną falę piractwa na smartfonach twórcy ostatecznie postanowili przejść na model free-to-play. No i właśnie wtedy ja zapoznałem się z Dead Triggerem! Pamiętam, że był to 2013 rok i dotarł do mnie mój nowy tablet (Ainol cośtam… już nie pamiętam, jaki dokładnie model, ale pamiętam, że był to chiński tablet marki Ainol i o tyle dobrych parametrach, że mogłem w końcu jakieś gry 3D na nim odpalać! Nie to, co mój budżetowy Alcatel…) i właśnie Dead Trigger był jedną z pierwszy gier, jakie na niego wrzuciłem. Akurat byłem w klimacie zombie, bo wspomniane już The Walking Dead, do tego Dead Island od Techlandu (również świetna gierka, polecam!) i po prostu chciałem strzelać do zombiaków!

Pamiętam też, że Dead Trigger zrobił na mnie w 2013 roku piorunujące wrażenie

 
Młuciłem w niego jak szalony i to było po prostu to! Klimat idealny, grywalność niesamowita a do tego fakt, że tablet miałem zawsze pod ręką, sprawiał, że w Trigger pykałem w domu, w autobusie, na uczelni i nawet gdzieś się w pracy z tym próbowałem kitrać. Gierka dawały tyle frajdy, że chciało się w nią po prostu grać. Do tego konkurencja też za duża nie była, a jak była to często i gęsto płatna, a tutaj nie dość, że za free, to jeszcze naprawdę dopracowany tytuł.
 




A teraz czasy obecne!

 
Mamy 2022 rok, siedzę ja sobie z kolejnym tabletem, tym razem jest to Nokia T20 (tak, jestem fanem tabletów, miałem ich więcej niż smartfonów…) i szukam jakiejś nowej gierki o zombie. Bo mimo że przez ostatnie parę lat za bardzo się tym tematem nie interesowałem, to jakoś teraz na Netflixie coraz to nowe koreańskie dramy o zombie wyskakują, jestem już po wszystkich sezonach TWD i nie wiedzieć czemu, dzisiaj naszła mnie myśl “ale bym sobie z zombiakami powalczył”. No i ten stary poczciwy Dead Trigger mi się pojawia w polecanych. Myślę sobie “a co mi tam! Spróbuję wrócić do niego, zobaczymy jak się zestarzał”. Pobrałem, pograłem godzinę i… dejm, to jest naprawdę dobrze zrobiona gra! Mimo że małe lokacje w obecnych czasach potrafią wywołać uśmiech politowania, mimo że grafika już nie robi wrażenia i boli mnie wpakowanie jakiś dziwnych sposobów monetyzacji gry (kasyno i inne głupoty), to dalej sterowanie, strzelanie i odpierania ataków zombiaków, sprawia, że jaram się tym tytułem jak w 2013!
 
 

 

Po prostu ten tytuł został zbudowany na naprawdę solidnych fundamentach i to sprawia, że nie ważne czy odpalasz go w 2013, czy w 2022, bo ta gra po prostu jest przyjemna do ogrywania.


Ps. po wrzuceniu tego tekstu poszukałem i w końcu znalazłem, jaki to był tablet! AINOL Novo 7 ELF II 

0 comments:

Post a Comment