Zawsze chciałem mieć półki pełne książek. Jak ci wszyscy blogerzy/influencerzy i inni bookstagramerzy, co nagrywają recenzje na tle wypchanym po brzegi książek. No i udało mi się! Ponad dwa lata prowadzenia Hipogryfa i voila jadę do Ikeii kupić regał, żeby mieć gdzie te wszystkie książki ustawić. Kupiony, książki ułożone i nagle okazuje się, że jeszcze książki zostały. No to kolejny i znowu książki układamy. W końcu mając zawalone dwa wielkie regały i jeden mniejszy, mogłem poczuć się jak jakiś książkowy influencer.
Gorzej, że półki uświadomiły mi jak bardzo małe są mieszkania w bloku
No a fakt, że do dyspozycji mam jeden pokój, w którym są moje i mojej dziewczyny rzeczy, to szybko te wszystkie książki zaczęły mi po prostu wadzić. Tak wiem, ładnie się to prezentuje, jak ktoś przyjdzie, to zawsze jest „łał, ale dużo czytasz” itp. ale ostatecznie to tylko leży i się kurzy. Tym samym, mimo że bardzo chciałem mieć swój czytelniczy kącik, to nie wziąłem pod uwagę, że nie mam na to miejsca w moich małych czterech kątach i bardzo szybko zaczęło mi to wszystko wadzić. Nagle pokój, w którym śpię, odpoczywam i pracuję, okazał się bardzo ciasny i niezbyt przyjemny do przebywania, mimo że przecież mogłem cały czas podziwiać moją kolekcję! Tylko że... ten widok niesamowicie szybko mi się znudził.
Tak szybko, jak zebrałem kolekcję książek, tak szybko zacząłem się jej pozbywać
Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam czytać książki, uwielbiam je też zbierać, jednak to właśnie te półki zawalone książkami uświadomiły mi, jak zagracanie się takimi rzeczami nie ma sensu. Wiem, pewnie mnie tu ludzie co zapychają swojego Instagrama zdjęciami książek, zaraz zaczną bojkotować, ale no kurde... to leży i się kurzy. Zacząłem po prostu rozdawać większość książek, szczególnie tych, które nie zmieściły się już na półce albo wiedziałem, że nie będę do nich już wracał. Tym samym rozdałem jakieś 30 pozycji i częściowo wyleczyłem się z kolekcjonowania książek (przynajmniej do czasu jak uda mi się kupić/zbudować dom).
W takim sposób przeszedłem na półki wirtualne
Czy ebooki są lepsze od papierowych książek?
Nie, nie są, papier dalej będzie miał dla mnie ten wyjątkowy klimat. No ale jak zacząłem myśleć bardziej praktycznie i też zainteresowałem się minimalizmem (który o wiele lepiej pasuje do życia w jednym pokoju), to postanowiłem olać ten cały klimat i iść w digital. Teraz zbieram moją nową „półkę” z książkami, ale ta nowa spokojnie zmieści się cała do plecaka ;)
~ Arek





0 comments:
Post a Comment